Poprzez dokładne rozeznanie czterech składników pamięci oraz zidentyfikowanie tych dwóch, które stanowią naszą mocną stronę, możemy nauczyć się wzmacniać nasze zdolności pamięciowe. Jeżeli posiadamy pamięć typu akustyczno-ruchowego (co jest bardzo często spotykanym połączeniem) i zdarzają się nam — kiedy gramy bez nut — częste i nieoczekiwane pomyłki w różnych miejscach utworu, jest wysoce prawdopodobne, że udział czynnika wizualnego i intelektualnego w naszej pamięci jest niedostateczny. W podobnych wypadkach dochodzi do pomyłek z powodu niemożności ponownego „zobaczenia” i „odczytania” granego właśnie utworu. Wystarczyłoby wtedy przez jakiś czas uważnie przyjrzeć się tekstowi, aby moc odnowić i wzmocnić ten właśnie — wzrokowy składnik naszej pamięci. Przyczyna pomyłek może tkwić także w niedostatkach albo wręcz w braku przeprowadzenia analizy strukturalnej utworu, co pozbawia nas możliwości korzystania z pamięci intelektualnej. A może po prostu nie dość ćwiczyliśmy, z uszczerbkiem dla naszej pamięci ruchowej — do wystąpienia pomyłki wystarczy każdy z podanych wyżej powodów, obok wielu jeszcze innych.
Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest wzmacnianie wszystkich czterech komponentów naszej pamięci, przy zachowaniu czujnej uwagi, której stale wymagają. Trzeba dokładnie obserwować strukturę utworu, słuchać siebie uważnie, starannie dobierać i wykonywać formuły techniczne, odczytywać tekst muzyczny z największą koncentracją. Poświęcając dostatecznie dużo uwagi wszystkim czterem podstawowym składnikom pamięci dokonamy tego co konieczne i niezbędne dla jej konsolidacji.
Jedną z przyczyn, dla których wszelka pamięć może okazać się zawodna, jest to, iż często przychodzi nam występować w okolicznościach, nad którymi nie jesteśmy w stanie całkowicie panować. Przypuśćmy, że ćwiczyliśmy jakiś utwór i opanowaliśmy go doskonale, wykonywaliśmy go także wielokrotnie bez najmniejszej pomyłki. A teraz mamy zagrać go publicznie i w dodatku na nie znanym, kryjącym zapewne wiele niespodzianek fortepianie. W wyniku może nastąpić natychmiastowe zachwianie w funkcjonowaniu naszej pamięci ruchowej i słuchowej, powodujące zakłócenie normalnej płynności naszych gestów. Sytuacja ta może wywołać w nas reakcję objawiającą się bądź chęcią forsowania fortepianu (co spowoduje zwiększone napięcie mięśniowe), bądź też potrzebą zmniejszenia zakresu naszych ruchów (co podziała na nas hamująco). Powstanie luki pamięciowej (wysoce prawdopodobnej w tych warunkach) nie zawsze oznacza, iż danego utworu nie umiemy wystarczająco dobrze. Pewne jest za to, że nasze poczucie czasu i płynność reakcji uległy zachwianiu, a strumień naszej świadomości, odczuwania i pamięci ruchowej został w pewnym miejscu przerwany. Warunki widoczności, związane z oświetleniem sali, a w szczególności estrady, mogą oddziaływać na naszą uwagę rozpraszająco. Kiedy indziej — akustyka sali, panująca w niej temperatura albo szmery wśród publiczności mogą nas wytrącić z równowagi. Niezliczone, nie dające się z góry przewidzieć drobne wydarzenia potrafią sprzysiąc się przeciwko nam i czasem nie jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić. Mogą one stać się przyczyną „pustki w głowie”, czasami prawie niedostrzegalnej, a kiedy indziej dającej się zauważyć. Wszystko to jest zrozumiałe, choćby dlatego, że wykonanie koncertowe ma miejsce nie tylko w określonej przestrzeni, ale także w określonym czasie. Dlatego powinno ono odznaczać się płynnością i ciągłością przebiegu, nie zakłóconą żadną przyczyną zewnętrzną. Inaczej przedstawia się proces tworzenia muzyki, w czasie którego kompozytor może się zatrzymać na krócej lub dłużej, ponieważ o wartości jego dzieła nie decyduje płynność ani regularność pisania, tylko to, co pozostaje na papierze. W wykonaniu koncertowym liczy się natomiast nie tylko „co” i „jak”, ale także „kiedy”. Tak oto możemy znać utwór, wiedzieć jaka jest następna nuta, którą mamy zagrać, lecz jeśli nie nastąpi to we właściwym momencie — przepadło, za późno! Nie należy tym się zbytnio przejmować; to się zdarza i może się zdarzyć każdemu z nas. Dlatego też wielu znakomitych artystów (na przykład Myra Hess) w czasie koncertów korzystało z nut. I nikt nie powinien przeciwko temu oponować. Każdy wykonawca ma prawo stworzyć sobie takie warunki, w jakich jest w stanie dać z siebie to, co ma najlepszego: w tym celu musi pobudzać funkcjonowanie wszystkich czterech rodzajów swojej pamięcii móc polegać na dobrej i odpowiednio ugruntowanej technice. Pamiętajmy — samo wielokrotne przegrywanie utworu nie na wiele się zda. Trzeba raczej próbować zidentyfikować najsłabsze ogniwo spośród czterech składników naszej pamięci i starać się go doskonalić, włączając do współpracy z pozostałymi. Dla uniknięcia przykrych niespodzianek, zapoznawać się zawczasu z warunkami, w jakich przyjdzie nam występować publicznie — zawsze przeprowadzać próbę na sali koncertowej.